Wierszyk rozliczeniowy i riposta Wydawcy
***
Rozliczenie sfałszowane,
Trzeba znów policzyć stany.
Ono pewnie oszukane,
To za mało jest! O rany!
W nocy, cicho, po kryjomu,
Już układy są zawarte.
Nie powiemy nic nikomu,
Kto ma teraz mocną kartę.
Całowanie dzień już minął,
Więc kochania się już dosyć.
Termin spłaty też upłynął,
O cierpliwość muszę prosić…
G.G.'25
***
Przed wiekami Jan żył w lesie,
W Czarnym Lesie - tak wieść niesie.
Król to pióra - treny tworzył,
Potem w ziemi się położył.
Po nim nastał czas posuchy,
marne wiersze, do poduchy.
Aż w dwudziestym pierwszym wieku,
Gdańsk nam zesłał Króla śmiechu.
Za książkami - w hurt zakątku,
Wiersze tłucze gość od piątku.
Humor cięty, wielki talent,
To Pomorski istny diament.
Pisz więc dalej nasz Grzegorzu!
Z podtekstami, o podłożu,
zawodowym, historycznym,
i w nastroju idyllicznym.
Teraz nastał czas niepewny,
Co napisze mistrz prześmiewny?
Wyczekuję bez wątpienia -
lipcowego rozliczenia.
M.Ż.'25

